Każda kobieta, która staje się matką wie czym jest wsparcie lub jego brak. Nieprzespane noce, jedna po drugiej, niedojedzone śniadania i obiady, niedopite kawy, piętrzące się w łazience góry prania to tylko niektóre obrazki z codzienności domów w których są małe dzieci.
Wiele mówi się o tym, żeby matki wychodziły na miasto, do teatru, trochę używały życia.. Ale często realia są takie, że – z różnych powodów – nie decydują się tego robić.
Jednym z tych powodów jest brak „wioski” w której mogłyby wspólnie z innymi matkami wspierać się w opiece nad dziećmi i sobą nawzajem. Powody tego braku można by wymieniać bez końca, choć wydaje mi się, że winna temu jest po prostu całą kultura, w której przyszło nam wychowywać nasze dzieci, a szczególnie jeden aspekt tej kultury: brak głębszego namysłu nad tym, czym jest tak w istocie wychowywanie dzieci. Że jest przystosowaniem ich do późniejszego życia w społeczeństwie, to powszechnie wiadomo. Ale nie jest już takim oczywistym fakt, że jest także kształtowaniem ich umysłów i serc do bycia z samymi sobą i tworzenia satysfakcjonujących, głębokich relacji z innymi.
Stąd przybywanie dzieci wsród osób, które wspierają się wzajemnie tworzy w dłuższej perspektywie czasu lepszy świat, w którym można czuć się bezpiecznie i tworzyć bezpieczne struktury samemu, gdy będzie się już dorosłym.
