Spokojny to znaczy jaki? Przyzwyczailiśmy się już do słowa spokój. Jest ono jednym z takich złów, o których wiemy że mają znaczenie, ale oderwało się ono już dawno od realnego czucia spokoju.
Tak więc często miesza się znaczenie słów: spokój i bezpieczeństwo, spokój i cisza, spokój i „święty spokój”…
Nie wiem, czy to może taki czas, czy rzeczywistość w której jesteśmy zanurzeni, ale spokoju jak na lekarstwo i próżno go szukać w rozpędzonych za zdobywanie rzeczy umysłach.
Może właśnie trzeba by zrobić takie rozróżnienie: spokojny umysł a rozpędzony umysł? Ten ostatni nie potrafi już kroczyć miarowo przechodząc powoli od jednej myśli do drugiej. Nie potrafi zauważać niuansów, bo przecież gdy się pędzi to nie widać szczegółów krajobrazu, a jedynie jego zgrubne kontury.
Tak myślę, że jedną z rzeczy, która zatrzymuje taki umysł jest piękno. Alternatywą jest… wypadek, katastrofa…
I znów mamy kolejne zestawienie: piękno vs katastrofa.
Jak zatrzymuje piękno, a jak katastrofa… Piękno zachwytem, a katastrofa załamaniem.
Koniec końców spokój umysłu implikuje spokój ciała i życia, spokojny sen i głęboki namysł. A te – jak mądre przyjaciółki – przynoszą w darze na powrót spokój umysłu. Wszystko się zaplata jak piękny warkocz młodej dziewczyny.
